Biegł ile sił pozostało mu w łapach. Jednak dobrze wiedział, że daleko im nie ucieknie. Miał pokaleczone skrzydła, a do zakrwawionych łap nadal przytwierdzone były kajdany. Był brudny i skrajnie zmęczony, ale musiał im uciec.
- Za nic nie wrócę do tej niewoli –myślał sobie przeskakując niewielki rów. Niestety przeliczył swoje siły i upadł u błoto po drugiej stronie.
Gdy się odwrócił do jego uszu doszły odgłosy pogoni… byli już blisko. Niemal widział odblask ich pochodni. Na jego szczęście zbliżał się zmrok. Noc była jego atutem, jego siłą.
Był cieniem więc mógł się w nich kryć, ale te pochodnie z łatwością mogą go zdradzić. Musiał poszukać jakiejś kryjówki gdyż o walce nie było mowy. Nie zwlekając dłużej pognał przed siebie w stronę gęstniejącego lasu. Irytowało go podzwanianie kajdan, zaczepiały one nieustannie o gałęzie i krzaki dodając mu jeszcze bólu. Po chwili ponownie się przewrócił gdy końcówka jednego z nich utknęła między kamieniami. Z narastającym przerażeniem odwrócił się szukając śladów swych prześladowców. Na razie panowała jednak cisza i ciemność. Tak… ciemności i cienie, jego żywioł. Pospieszne zlustrował otoczenie i jego uwagę przyciągnęła niewielka szczelina między kamieniami porośnięta zaroślami.
- Idealnie – pomyślał lekko się uśmiechając. Czym prędzej dał nurka do kryjówki zacierając za sobą ślady. W momencie gdy jego puchaty ogon zniknął w jej cieniu doszły go odgłosy pogoni. Łowcy byli wściekli że im uciekł, w końcu był niezwykłym wilkiem, idealnym do walk i polowań. W planach mieli oswojenie go… cóż, kiepski to był pomysł ale oni o tym nie wiedzieli. Po kilku minutach bezowocnego kręcenia się w okolicy pognali dalej przed siebie. Zmęczony wszystkim wilk zapadł w sen którego nie mógł już dłużej powstrzymywać.
-Może następny dzień będzie dla niego początkiem nowego życia… i wolności.
< Ktoś podchwyci?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz