sobota, 5 lipca 2014

Wracam !

Po czasie, kiedy zaczęły się wakacje , zaczęłam myśleć nad wielkim powrotem mojego bloga !
Cieszycie się?! Myślę że tak ;)
Zacznie się dużo dziać konkursy , i gry ( coś się wymyśli )

Pozdrowionka Misia**

poniedziałek, 17 marca 2014

Od Jassel

Przymykam oczy i zwracam pysk do słońca, rozkoszując się jego ostatnimi promieniami. Żałuję, że nie będę mogła pogrzać się jeszcze trochę, no ale cóż. Noc też jest dobrą porą. Może akurat nie na wygrzewanie się w słońcu.. ale na spacer jak najbardziej. 
Przeciągam się z cichym pomrukiem i rozglądam po okolicy. Świetnie ją stąd widzę i jestem pewna, że to będzie jedno z moich ulubionych miejsc. 
Od popołudnia zalegałam na tej półce skalnej i postanawiam się w końcu z niej ruszyć. Skaczę przed siebie, rozpościerając wielkie, zielone skrzydła i zataczam koło nad doliną. W dole wszystko jest takie malusie..
Ląduję przy wodopoju, by ugasić pragnienie przed dalszą wędrówką. Już po chwili z lasu wychodzą wilk i suczka - nie znam żadnego z nich, tego jestem pewna. Przyglądam im się z ciekawością, czekając na ich reakcję. 

<Noite Berro, Sawannah? Weny brak :3>

Od Doctora - CD Amber

Doctor zamrugał, wpatrując się w dziewczynę z lekko głupawą miną. Potoczył wzrokiem po okolicy, nerwowo wygładzając marynarkę.
- Em... - wyraźnie nie wiedział co powiedzieć. - Może powinienem... - tu zrobił nieokreślony ruch ręką w stronę TARDIS. - W każdym razie miło było cię poznać.
Po tych słowach umknął z powrotem do swej niebieskiej budki policyjnej.

***

Doctor osunął się na podłogę po drzwiach TARDIS. To spotkanie nie mogło równać się ze stanięciem oko w oko z rozwścieczonym Dalekiem, ale do najprzyjemniejszych także nie należało.
Mężczyzna w zamyśleniu przeczesał palcami gęstą, brązową czuprynę. Nie miał pojęcia jakim cudem wilczyca zmieniła się w dziewczynę. I jeszcze do niego mówiła! Ludzkim głosem! Nie... Może mu się przewidziało? Przesłyszało? Przewydawało?
- Wiedziałem, że zawirowania czasowe potrafią nieźle namieszać, ale żeby aż tak? - mruknął sam do siebie, wstając. Miał jednak ważniejsze rzeczy na głowie niż badanie tej niecodziennej zdolności. Przede wszystkim musiał zająć się dziwnym zachowaniem TARDIS podczas podróży.
Ściągnął marynarkę i rzucił ją na jeden z foteli obitych jasnobrązową skórą. Przykucnął przy konsoli stojącej ba samym środku ogromnego pomieszczenia jakim była TARDIS w środku (tak, w środku jest o wiele większa niż na zewnątrz), po czym zdjął jeden z metalowych paneli chroniących sieć kabli i maszyn, i na plecach wsunął się w powstały otwór.

***

Donośne bębnienie w drzwi TARDIS sprawiło, że Doctor, wciąż leżący na plecach na podłodze i grzebiący w urządzeniu odpowiedzialnym za wybór daty, podskoczył nagle, uderzając głową w metalową obudowę. Wysunął się spod konsoli, wstał i ruszył w stronę wejścia, po drodze rozcierając obolałe czoło. Po kilku krokach zawrócił, przypominając sobie o swojej marynarce. Prawie natychmiast jednak zrobił ponowny w tył zwrot, uznawszy, że odzienie wierzchnie nie będzie mu potrzebne gdy będzie jedynie stał w progu.
Uchylił drzwi, wyglądając na zewnątrz, jak dziecko, niepewne czy wolno mu wyjść z domu i czy nie przysporzy mu to kłopotów. Doctor często wyglądem przypominał dziecko, co często uświadamiała mu Amy, widząc jego niezdecydowane miny lub pełen poczucia winy wzrok.
Teraz jednak wzrok Doctora padł na dziewczynę, wpatrującą się w niego szeroko otwartymi oczami.
- Och - bąknął, momentalnie odzyskując wigor i pewność siebie. - Cześć - uśmiechnął się szeroko, zaraz jednak zreflektował, przypominając sobie, że jest cały wymazany smarem spod głównej konsoli TARDIS. - Wybacz, spodziewałem się mieć spokój przez... jakiś okres czasu. Z kim mam przyjemność, jeśli mogę wiedzieć?

<Ktosiu? Ludzki w miarę? >

Od Sytri Cd Zick'a

Sytria zauważyła jak na nią patrzy .
Nie wierzyła że ktoś taki się w niej zakochał .
Patrzała na niego , i myślała czy w jakikolwiek sposób się do niego odezwać .
Podeszła do niego , gdy łapa jej się trzęsła .
- Witam , jeśli mogę się ciebie spytać , to czemu się tak na mnie patrzysz ?
czy mam coś na twarzy ?
Pyta się Zick'a Sytria  , wiedziała że nie będzie mieć spokoju , jeśli do niego ona pierwsza się  nie odezwie  .
- Nie , nic nie masz na twarzy , chodzi o to że ...
Zick nie wiedział co powiedzieć , aż nagle wybuchł
- Dlatego że wyglądasz interesująco , jesteś ładna !
Powiedział Zick .
Sytria zamilkła , i biegła jak najszybciej do Sawanny ( jej mamy )
" Wiedziałem , ona jest jeszcze dzieckiem "
Pomyślał Zick , który chciał już odejść ale...
- Jeśli chcesz , możemy się spotkać , a i moja mama się zgodziła ?
Sytria czuła że również się zakochała


< Zick ? >

Od Zick'a

Zick pokręcił głową z niedowierzaniem, bowiem właśnie zdał sobie sprawę z czegoś bardzo ważnego.
Podobała mu się wilczyca, nawet jeszcze nie do końca dorosła.
Chłopak zaśmiał się brutalnie z samego siebie i oparł brodę na dłoni.
"Idiota- zganił się w myślach- Co ty sobie myślałeś?"
Nagle usłyszał odgłosy kroków.
Lekkie i istota była wyraźnie czworonożna.
"Sytria"- przemknęło mu przez myśl.
Nie pomylił się.

<Sytria? Przepraszam że wszystkie opka są tak krótkie, ale nie mam weny za bardzo>

Od Colia

Colia dotarła do Krainy Zwierząt i rozejrzała się niepewnie, zauważyła przechodzącego wilka. Podbiegła do niego szybko
 - hej! Gdzie ja jestem? 
Zapytała, wilk spojrzał na nią z zaciekawieniem 
- w Krainie Zwierząt 
 odpowiedział.
 ,,No dobra'' Pomyślała Colia
 - a kto tu rządzi? 
 Zapytała. 
Wilk zaśmiał się
 - jest tu pięć plemion: Wilki, Lwy, Konie, Smoki i Psy. U każdego rządzi kto inny 
 po tych słowach uciekł. 
- fajnie...- Colia rozejrzała się dookoła. Zauważyła białą klacz która przechodziła obok.
 - przepraszam! 
zawołała. Klacz odwróciłą się i spojrzała na przybysza
 - tak? 
Uśmiechnęła się.
 - kim jesteś? 
 Zapytała Colia. 
- Jestem Sophie, władczyni plemienia koni. 
<Sophie?> 

sobota, 15 marca 2014

Od Amber Cd Doctora

- Siema!- wykrzyknęłam głośno. Szybko przemieniłam się w człowieka i popatrzyłam na mężczyznę- Co tu robisz?
Wydawał się lekko zdezorientowany.
-No..?
- Nie twoja sprawa- odparł szybko.
Przewróciłam oczami. Wszyscy mi to mówią. 
- Bardzo śmieszne. Większość osób tak mówi.- założyłam ręce na piersi i spoważniałam- Poza tym jesteś na terenach, którymi władam ja. Więc, mówiąc krótko: mów albo spadaj.

<Doctor? Wiem że krótkie srry :(>

wtorek, 11 marca 2014

Moce Sytri

Pewnie zastanawia was jaką moc posiada Sytria ,
może nie wiecie , ale to ona jest potomkinią Wielkiego Króla , który władał całą Krainą !!
Ma wielkie moce może władać każdym żywiołem i nie tylko .
Jest boginią miłości mimo jeszcze o tym nie wie , jej matka to Afrodyta ,
wiem dziwna mieszanka , ale zwierzęta też mają swoich bogów .
Sawannah to jej przyszywana matka , wątpię że kiedykolwiek powie jej o tym wszystkim .
Sawannah kocha Sytrie , a Sytria kocha ją !
Sawannah mówi .
- Sytria mnie kocha , a ja kocham ją , nigdy jej nie zostawię , ona jest dla mnie wszystkim .
Mówi to każdemu kto chce wiedzieć więcej o Sytri 
 

niedziela, 9 marca 2014

Od Fern C.D Loki'ego

Wilczyca warknęła ostro strosząc sierść. Ku jej zdziwieniu mężczyzna roześmiał się. Fern natychmiast zmieniła się w człowieka i dobyła miecza.
- Co cie tak bawi, co?- warknęła ponownie. 
- Hej, spoko mała, nie denerwuj się!- krzyknął zaśmiewając się na śmierć.
- Nie widzę tu nic śmiesznego, wiesz?
-Domyślam się.
- To było pytanie retoryczne- teraz i Fern się roześmiała. Odrzuciła broń i już spokojnie zapytała- Co tu robisz?
- Miałem mieć tu wakacje- powiedział i skrzywił się okropnie.
Fern znów się roześmiała. 
-Rozumiem. Jestem Fern, a ciebie jak zwą?
- Loki.
Dziewczyna zmarszczyła brwi. Loki... Loki... Coś chodziło jej po głowie.
 Nie wiedziała co to jest, nie rozumiała w pełni tego co krążyło w jej umyśle.
Aż nagle... To było jak olśnienie.
- Jesteś bogiem- wyszeptała.

<Lokuś?>

Jak Powstała Kraina

Wieczorem, w roku 2014 , nikt nie wiedział że zwierzęta mogą rozmawiać , mogą opowiadać jak naprawdę wygląda świat z ich perspektywy !
Ale powstało to !
Coś , dziwacznego , nie pasującego do ludzkiego umysłu , coś ...
fascynującego , zarazem przydatnego do życia człowieka , inaczej
Kraina Zwierząt !


PS: nie piszcie mi w wiadomościach , że ten tekst był bez sensu , mi się przyda !

poniedziałek, 24 lutego 2014

Od Doctor 'a

Doctor uderzył pięścią w świecącą setkami kolorowych przycisków konsolę. Urządzenie zamruczało cicho na znak sprzeciwu, ale mężczyzna nie zwracał uwagi na jego oburzone brzęczenie. Naprawdę trudno było mu się do tego przyznać, ale nienawidził tych chwil. Nienawidził z całego serca.
Mimo to wiedział, że ten moment musiał w końcu nadejść. I można powiedzieć, że w jakiś sposób był na to przygotowany. Wciąż go to bolało, to prawda, ale miał świadomość, że nie mógł tego uniknąć. Ten dzień musiał nadejść, i był nieuniknionym czas, kiedy Amelia Pond i jej luby, zwany przez Doctora Rzymianinem Rory'm, zdecydowali się go opuścić. A on nie miał prawa ich zatrzymywać.
Teraz tkwił samotnie we wnętrzu TARDIS, nie mając pojęcia dokąd udać się tym razem. W zamyśleniu przesunął dłonią po jednej z wajch. Po raz pierwszy w życiu był tak niezdecydowany. Gdzie jest cel jego dzisiejszej podróży? Jaki czas jest mu dziś przeznaczony?
-Niech się dzieje wola Nieba - westchnął po kilku minutach bezcelowego wysilania umysłu. - Prowadź, TARDIS.

***

Doctor zebrał się z podłogi, odrzucając znad oczu brązową grzywkę. Otrzepał swoją równie brązową marynarkę, poprawił muchę pod szyją i rozejrzał się. TARDIS wyglądała na całą i zdrową, ale mężczyzna wyraźnie wyczuwał, że coś jest nie tak. Jego "wehikuł czasu" czasem miewał dziwne humory, ale nigdy aż takie. Dużo czasu minęło odkąd Doctor po raz ostatni znalazł się na podłodze podczas podróży.
Mimo wszystko postanowił zająć się tym później.
-No, zobaczmy, gdzie wylądowaliśmy! - zawołał, przyklaskując, i przyskoczył do drzwi. Uchylił je ostrożnie i nieśmiało wyjrzał ze środka.
Na zewnątrz, jak zawsze tuż po lądowaniu, unosiły się kłęby białego dymu. Doctor wyszedł z TARDIS, rozganiając go dłonią.
Nie uszedł jednak pięciu kroków, kiedy gdzieś po jego prawej stronie odezwał się głos:
-Co tu się... Kim jesteś?!
Doctor odskoczył jak oparzony od czworonożnej istoty stojącej jakiś metr od niego, lądując na jednej nodze i przyciągając zaciśnięte w pięści dłonie do piersi. Musiał wyglądać przekomicznie, zastygły w takiej pozie, z szeroko otwartymi oczami i potarganą kasztanową czupryną, bo stworzenie parsknęło śmiechem.

<Czworonożne stworzenie proszone na salę operacyjną >

niedziela, 23 lutego 2014

Od Lokiego


Loki łupnął o ziemię z taką siłą, że aż zakręciło mu się w głowie. Przez chwilę po prostu leżał, próbując złapać oddech i przeklinając w duchu ten cholerny anielski pośpiech. Po kilku minutach zebrał się z ziemi i stanął na nogi. Zajęczał z bólu.
- Cholerne anioły - mruknął, pocierając dłonią obolały tył głowy. - Mówiłem, ostrożnie, ale nie, najlepiej zrzucić mnie z wysokości trzydziestu metrów, lecąc dwieście na godzinę... Za następną taką podróż należy mi się piórko, Michale! - krzyknął gdzieś w stronę chmur, a potem usiadł z powrotem na trawie z głośnym PAC, wciąż pocierając bolące miejsce.
- Jak nic będę miał guza - mruknął znowu. Lubił narzekać, choć na ogół nie miał na co się skarżyć. - A to miał być urlop! Cholerna anielska hierarchia... Do czego to doszło! Nie dość, że Sygin nie żyje, to jeszcze zaczynam wakacje z obolałym łbem... Niech ci się pióra ubrudzą, Gabrielu... Jak cię tylko dopadnę...
 
Nagle za nim rozległo się głuche warczenie. Obrócił głowę z miną w stylu "jeszcze czego?!". Na jego obliczu rozkwitł niebezpieczny uśmiech.
<Ktoooooś skończy? >

Od Amber - Cd Berra

W nocy , zwiedzałam tereny , myślałam jak je nazwać , usłyszałam odgłosy ludzi , przestraszyłam się , no przecież , po kilku minutach wpadłam na to że mogę też być człowiekiem .
Nie zwlekając na nic zamieniłam się w człowieka , zbliżałam , się do celu , słyszałam ich coraz bardziej ,
aż nagle ucichło ...
Poszli sobie ? Zadawałam sobie to pytanie , ale jednak słyszałam odgłosy ciężkiego oddychania ,
czułam krew , odwróciłam się i nasłuchiwałam .
" Tak , tu musi ktoś być "
I miałam racje , to był on , Noite Berro  , słyszałam o nim wiele rzeczy .
Zapytałam się go .
- Mój drogi chcesz  dołączyć d Krainy Zwierząt ?
Szeptałam  nie słyszałam tych ludzi , ale obawiałam się że są blisko.
- Oczywiście , jak najdalej od nich .
Odpowiedział Berro .
Gd sobie spacerowaliśmy ,  pod koniec zapytałam się go.
- Co to byli za ludzie ? 

                                       <  Berro ? >  

Od Berro

Biegł ile sił pozostało mu w łapach. Jednak dobrze wiedział, że daleko im nie ucieknie. Miał pokaleczone skrzydła, a do zakrwawionych łap nadal przytwierdzone były kajdany. Był brudny i skrajnie zmęczony, ale musiał im uciec. 
- Za nic nie wrócę do tej niewoli –myślał sobie przeskakując niewielki rów. Niestety przeliczył swoje siły i upadł u błoto po drugiej stronie. 
Gdy się odwrócił do jego uszu doszły odgłosy pogoni… byli już blisko. Niemal widział odblask ich pochodni. Na jego szczęście zbliżał się zmrok. Noc była jego atutem, jego siłą.
Był cieniem więc mógł się w nich kryć, ale te pochodnie z łatwością mogą go zdradzić. Musiał poszukać jakiejś kryjówki gdyż o walce nie było mowy. Nie zwlekając dłużej pognał przed siebie w stronę gęstniejącego lasu. Irytowało go podzwanianie kajdan, zaczepiały one nieustannie o gałęzie i krzaki dodając mu jeszcze bólu. Po chwili ponownie się przewrócił gdy końcówka jednego z nich utknęła między kamieniami. Z narastającym przerażeniem odwrócił się szukając śladów swych prześladowców. Na razie panowała jednak cisza i ciemność. Tak… ciemności i cienie, jego żywioł. Pospieszne zlustrował otoczenie i jego uwagę przyciągnęła niewielka szczelina między kamieniami porośnięta zaroślami. 
- Idealnie – pomyślał lekko się uśmiechając. Czym prędzej dał nurka do kryjówki zacierając za sobą ślady. W momencie gdy jego puchaty ogon zniknął w jej cieniu doszły go odgłosy pogoni. Łowcy byli wściekli że im uciekł, w końcu był niezwykłym wilkiem, idealnym do walk i polowań. W planach mieli oswojenie go… cóż, kiepski to był pomysł ale oni o tym nie wiedzieli. Po kilku minutach bezowocnego kręcenia się w okolicy pognali dalej przed siebie. Zmęczony wszystkim wilk zapadł w sen którego nie mógł już dłużej powstrzymywać. 
-Może następny dzień będzie dla niego początkiem nowego życia… i wolności.

< Ktoś podchwyci?>