poniedziałek, 17 marca 2014

Od Doctora - CD Amber

Doctor zamrugał, wpatrując się w dziewczynę z lekko głupawą miną. Potoczył wzrokiem po okolicy, nerwowo wygładzając marynarkę.
- Em... - wyraźnie nie wiedział co powiedzieć. - Może powinienem... - tu zrobił nieokreślony ruch ręką w stronę TARDIS. - W każdym razie miło było cię poznać.
Po tych słowach umknął z powrotem do swej niebieskiej budki policyjnej.

***

Doctor osunął się na podłogę po drzwiach TARDIS. To spotkanie nie mogło równać się ze stanięciem oko w oko z rozwścieczonym Dalekiem, ale do najprzyjemniejszych także nie należało.
Mężczyzna w zamyśleniu przeczesał palcami gęstą, brązową czuprynę. Nie miał pojęcia jakim cudem wilczyca zmieniła się w dziewczynę. I jeszcze do niego mówiła! Ludzkim głosem! Nie... Może mu się przewidziało? Przesłyszało? Przewydawało?
- Wiedziałem, że zawirowania czasowe potrafią nieźle namieszać, ale żeby aż tak? - mruknął sam do siebie, wstając. Miał jednak ważniejsze rzeczy na głowie niż badanie tej niecodziennej zdolności. Przede wszystkim musiał zająć się dziwnym zachowaniem TARDIS podczas podróży.
Ściągnął marynarkę i rzucił ją na jeden z foteli obitych jasnobrązową skórą. Przykucnął przy konsoli stojącej ba samym środku ogromnego pomieszczenia jakim była TARDIS w środku (tak, w środku jest o wiele większa niż na zewnątrz), po czym zdjął jeden z metalowych paneli chroniących sieć kabli i maszyn, i na plecach wsunął się w powstały otwór.

***

Donośne bębnienie w drzwi TARDIS sprawiło, że Doctor, wciąż leżący na plecach na podłodze i grzebiący w urządzeniu odpowiedzialnym za wybór daty, podskoczył nagle, uderzając głową w metalową obudowę. Wysunął się spod konsoli, wstał i ruszył w stronę wejścia, po drodze rozcierając obolałe czoło. Po kilku krokach zawrócił, przypominając sobie o swojej marynarce. Prawie natychmiast jednak zrobił ponowny w tył zwrot, uznawszy, że odzienie wierzchnie nie będzie mu potrzebne gdy będzie jedynie stał w progu.
Uchylił drzwi, wyglądając na zewnątrz, jak dziecko, niepewne czy wolno mu wyjść z domu i czy nie przysporzy mu to kłopotów. Doctor często wyglądem przypominał dziecko, co często uświadamiała mu Amy, widząc jego niezdecydowane miny lub pełen poczucia winy wzrok.
Teraz jednak wzrok Doctora padł na dziewczynę, wpatrującą się w niego szeroko otwartymi oczami.
- Och - bąknął, momentalnie odzyskując wigor i pewność siebie. - Cześć - uśmiechnął się szeroko, zaraz jednak zreflektował, przypominając sobie, że jest cały wymazany smarem spod głównej konsoli TARDIS. - Wybacz, spodziewałem się mieć spokój przez... jakiś okres czasu. Z kim mam przyjemność, jeśli mogę wiedzieć?

<Ktosiu? Ludzki w miarę? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz