Przymykam oczy i zwracam pysk do słońca, rozkoszując się jego ostatnimi promieniami. Żałuję, że nie będę mogła pogrzać się jeszcze trochę, no ale cóż. Noc też jest dobrą porą. Może akurat nie na wygrzewanie się w słońcu.. ale na spacer jak najbardziej.
Przeciągam się z cichym pomrukiem i rozglądam po okolicy. Świetnie ją stąd widzę i jestem pewna, że to będzie jedno z moich ulubionych miejsc.
Od popołudnia zalegałam na tej półce skalnej i postanawiam się w końcu z niej ruszyć. Skaczę przed siebie, rozpościerając wielkie, zielone skrzydła i zataczam koło nad doliną. W dole wszystko jest takie malusie..
Ląduję przy wodopoju, by ugasić pragnienie przed dalszą wędrówką. Już po chwili z lasu wychodzą wilk i suczka - nie znam żadnego z nich, tego jestem pewna. Przyglądam im się z ciekawością, czekając na ich reakcję.
<Noite Berro, Sawannah? Weny brak :3>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz